grafika wyróżniająca do wpisu na temat udzielania odpowiedzi na maturze

Dlaczego kontekst ma znaczenie i dlaczego z „punktów” nie można się naprawdę nauczyć

Czy widziałeś kiedykolwiek powieść napisaną w punktach? Albo rozprawę naukową? A rzetelny artykuł dziennikarski?

W punktach zapisujemy regulaminy, instrukcje, harmonogram dnia. Informacje w punktach mają nam służyć jako wyzwalacze pamięci lub jako pomoc w szybkim odnalezieniu konkretnej informacji. Jeśli chcemy się czegoś nauczyć, musimy to zrozumieć. A do zrozumienia potrzebny jest kontekst.

„Kucie” na pamięć a kontekst

Powszechny model edukacji ma wiele wad, ale nie będziemy się tutaj nad nimi rozwodzić. Uwagę szczególnie przykuwa problem uczenia się na pamięć, z suchych definicji, faktów bez szerszego kontekstu, z punktów. Przygotowując się do sprawdzianu, spędzasz długie godziny na zapamiętywaniu informacji. Jednocześnie wspomagasz się brykami, streszczeniami, listami pełnymi bezokoliczników. Innymi słowy, skutecznie izolujesz się od kontekstu. Tymczasem brak kontekstu, szerszego znaczenia, umiejscowienia danej informacji względem innych elementów układanki powoduje, że potrafisz wyrecytować regułki (często długie i dość skomplikowane), ale niekoniecznie je rozumiesz. Dla zobrazowania tego problemu proponuję Ci małe ćwiczenie, polegające na zalezieniu błędów w poniższych „definicjach”. Przeczytaj je dokładnie, a następnie wskaż (zaznacz) błędy¹.

  1. Słupek to narząd żeński, w którym zachodzi do zapłodnienia [!]. W pyłku znajdują się dwa plemniki, zaś w rodni są dwie komórki jajowe, które dzielą się mejozą na osiem haploidalnych. Dwa haploidalne łączą się i tworzą jeden diploidalny. Jeden plemnik zapładnia jądro diploidalne i tworzy zygotę 3n. Zygota tworzy pestkę, a to, co ją otacza nazywamy owocnią.
  2. Podwójne zapłodnienie polega na połączeniu się jednej (z dwóch) komórek jajowych z plemnikiem, a drugiej z komórką macierzystą bielma wtórnego.
  3. Operon laktozowy – jest to odcinek DNA, który powoduje, że jedne geny się ujawniają a inne się nie ujawniają. Występuje tam enzym laktaza, która produkuje laktozę (cukier). DNA jest poprzedzony dwoma odcinkami: promotorem i operonem. Do promotora przyłącza się RNA i tworzą białko. W DNA występuje jeszcze jeden gen białkowy – represor. Ten gen podłącza się do cukru lub operonu. Jeżeli w podłożu znajduje się cukier, to on przyłącza się do cukru, wtedy polimeraza DNA odczytuje gen. Jeżeli w podłożu nie ma cukru, to represor przyłącza się do operonu. Wtedy polimeraza DNA nie odczyta genu, ponieważ jest zablokowana przez białko represorowe.

Ktoś, coś, gdzieś, kiedyś. Zgadza się? Powyższe przykłady są naszpikowane błędami.

Kolokwialnie mówiąc, jest to niereformowalna sieczka. Tymczasem, jak wiadomo na egzaminie maturalnym jeden błąd dyskwalifikuje odpowiedź. Gwoli ścisłości, to są oryginalne teksty uczniów liceum. Uczniów, którzy zapewne uczyli się na pamięć. Nie próbowali zrozumieć danych zagadnień, tylko je wykuć. Możliwe też, że nikt im tego po prostu nie wytłumaczył. Skutek? Kucie biologii powoduje, że uczniowie są sfrustrowani, przemęczeni i nie wykazują motywacji do nauki. Trudno im się dziwić. Równie dobrze można próbować wykuć na pamięć książkę telefoniczną.

Podstawy skutecznej nauki

Jak się zatem uczyć, żeby się nauczyć (zrozumieć)? Przede wszystkim potrzebny jest czas. Wiem, wiem, zaraz mnie „zjesz”, że w klasie maturalnej czas jest towarem deficytowym, że jest ogrom sprawdzianów, prac do zaliczenia i jeszcze matura! Rozwiązanie jednak istnieje – przygotowania i nauka w klasie maturalnej (i nie tylko) wymagają dobrej organizacji i żelaznej dyscypliny. Pisałam o tym w artykule: Organizacja, maturzysto! Po drugie, notatki, własne notatki. Notatki nie muszą być dziełem sztuki (najlepiej wyloguj się z Instagrama, żeby się nie stresować). Mają być uczciwie zrobione. Tylko tyle i aż tyle. O notowaniu pisałam w artykule: Przede wszystkim notuj. Dodatkowo notowaniu poświęciliśmy krótki wykład w kursie: Jak się uczyć. Proponuję też rygorystyczne stosowanie techniki Feynmana, która w kilku słowach sprowadza się do prostej zasady – jeśli nie potrafisz czegoś wytłumaczyć, najlepiej w prosty sposób, to znaczy, że tego nie rozumiesz. Zapewne teraz myślisz sobie, że te wszystkie działania są bardzo czasochłonne. Zapytam cię zatem, czy wolisz wkuć wszystkie cykle rozwojowe protistów i roślin, ryzykując, że do matury dawno przepadną w otchłani niepamięci, czy też zrozumieć dwa aspekty ogólne i zapamiętać kontekstowo ok. 10 łatwych pojęć, dzięki czemu nawet przy podchwytliwym pytaniu będziesz w stanie wydedukować poprawną odpowiedź?

A co z „pomocami naukowymi” typu vademecum

Opracowania zwane brykami, vademekami, streszczeniami, czyli tzw. „skrótowce” mają swoje zastosowanie tylko w trakcie powtórek, kiedy szybko trzeba znaleźć dany problem, zobaczyć jakie są jego poszczególne elementy, żeby potwierdzić swoją wiedzę. Z treści „punktów” będących trzonem każdego skrótowca nie wyprowadzasz wniosków, używasz ich tylko do sprawdzenia poprawności swoich!

Gdy jesteś dopiero na etapie uczenia się, to „skrótowce”:

  • niczego Cię nie nauczą, choć pozornie może się wydawać inaczej. Zasypany gradem faktów mózg odrzuci je, a na maturze (klasówce) brak jednego elementu układanki uniemożliwi skonstruowanie prawidłowej odpowiedzi. Dodaj do tego wybuch paniki i nieszczęście jest gotowe;
  • nie wnoszą niczego nowego do umiejętności rozwiązywania zadań otwartych, np. sam zapis: zarodnia na sporofilu > komórka macierzysta zarodników > zarodnik > gametofit > rodnia > komórka jajowa > zapłodnienie w obecności wody… to skrót myślowy, który trzeba umieć rozwinąć lub odtworzyć w oparciu o zrozumienie czym jest cykl rozwojowy rośliny (no właśnie, jakiej?);
  • wymagają kucia, a to jest niesamowicie… nudne i demobilizujące.

Innymi słowy, jeśli się jeszcze uczysz, nie marnuj czasu na takie opracowania. Jeśli od matury dzieli Cię kilka miesięcy wciąż możesz bardzo dużo zdziałać, ale pracuj z głową.

Umiejętność wnioskowania, odkrywania zależności i łączenia logicznych układanek (cecha do bólu charakterystyczna dla zadań otwartych na maturze z biologii) musi być rozwijana inaczej niż przez zapamiętywanie „punktów”. Po prostu, żeby się tak naprawdę nauczyć, trzeba dane zagadnienia „przepracować”, tak aby mózg uznał to za warte zapamiętania. Bez kontekstu jest to niemożliwe. Żelazna zasada brzmi: w nauce nie ma drogi na skróty! Pamiętaj o tym. Za wszelkie trudy podziękujesz sobie na studiach, kiedy wyrobione zawczasu nawyki będą procentowały.

 

1. W kolejnym artykule przedstawimy „poprawioną” (o ile to w ogóle jest możliwe) wersję tych tekstów, którą będziesz mógł/a porównać ze swoją wersją.

Zostaw komentarz

Back to top